Long drink24

artykuły, ciekawostki

Im bardziej ekstrawagancko, tym wątpliwiej


Coraz częściej spotykam się z okolicznościami, w których kiedy słyszę jak na imię biednemu dziecku dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej bajtowa reakcja. Nierzadko zdarza się także, że chce mi się płakać, jestem zrezygnowany, zmieszany, po prostu nie mogę uwierzyć. O stylu się ponoć nie sprzecza, to co ma prawo nie podobać się mnie, inni mają prawo uważać za wzorzec – i odwrotnie. Grunt jednak w tym, że myślę, iż co poniektóre imiona tak dogłębnie zakorzenione są w naszych umysłach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, iż wielkim ryzykiem jest chrzczenie tak swoich dzieci, które na dodatek noszą nasze nazwisko. Spotkałem się np. z chłopcem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swym życiu miałem możliwość podać dłoń Albinowi, który wcale nie miał śnieżnobiałej skóry oraz Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie pracując w czasopiśmie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej Polski głośno pokazują się także ludzie o bajecznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także nowy prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie pasuje? Jeśli rozchodzi się o płeć piękną, moja przyjaciółka ma na imię Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. Jest też Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, bezbronnym gryzoniem, którego umieszcza się w klatce, no i Żaklina, której imię ledwo przechodzi mi przez gardło. Wydaje mi się, że im dłużej i intensywniej rodzice rozmyślają nad imionami dla swoich maluchów, tym mniej satysfakcjonujące są tego efekty.





Leave a Reply